Chwilowo brak informacji...
Ze szkolnego archiwum

Ewangelia zapisana w dzienniku klasowym Państwowego Gimnazjum Leśnego w Warcinie, której z uszanowaniem usiadłszy posłuchać proszę.

Onego czasu wszedłszy do klasy, rzekł pan do uczniów swoich „Darz Bór” i darzyli jako im przykazał. I rzekł pan „otwórzcie zeszyty wasze, bowiem klasówka dana wam będzie”. W tej chwili stał się płacz  i zgrzytanie zębów, a pan zlitowawszy się  nad uczniami swymi rzekł „zamknijcie tedy zeszyty wasze a otwórzcie mózgi swoje, albowiem pytani będziecie”. I stała się zieloność tak wielka, iż panu zdało się, że znajduje się w lesie wieczystym. I wysłał do onego lasu rój pszczółek pod postaciami pytań z zoologii, a one w poszukiwaniu miodu trafiły do serc i mózgów uczniów pana. Nie znalazły go tam jednak, albowiem serca ich goryczą były przepełnione, a w mózgach ich jeno trawa się znajdowała dająca tą wieczną zieloność. I pan widząc, że w owczarni jego ni jednej owieczki, li tylko barany same się znajdują, rzekł: „azaliż myślicie idąc na leśników zieloność samą mieć w głowie?  Zamknijcie zatem szybko mózgi wasze a otwórzcie uszy swoje, albowiem nauczani będziecie”. I zaczęła się nauka pana ich, której słuchali w milczeniu. A uszy ich wielkością liść palmy przewyższały. Naonczas wstał jeden z uczniów pana, mąż wzrostu słusznego, ponoć potomstwo już posiadający i rzekł: „ panie, przeto powiedz nam, w jaki sposób żółw swe ciało obmywa, nie wychodząc z domu swego?”. Naonczas pan rzekł mu głosem wielkim: „uczniu mój pomnij, co by syn twój maluczki rozumem cię nie przerósł”. A  wtedy uczeń, ponieważ wielką bystrość umysłu posiadał rzekł: „panie, rozumiem cię dobrze, li tylko pojąć nie mogę słów twoich”. A mąż jeden, który za najmądrzejszego między nimi się uważał rzekł do ucznia pierwszego: „azaliż godzi się pana pytać o rzeczy błahe?”.  A do pana rzekł: „ukaż panie ucznia tego, albowiem nie godzi się, by tak błahe pytania zadawał”. Naonczas pan zawołał głosem wielkim: „a tyś jest bez grzechu, iż kamieniem nań pragniesz miotać?” Tedy siadł ów starszy uczeń w pokorze, a w powietrzu uniosła się woń miłości pana do swoich baranów. I rzekł pan: „słuchajcie nauk moich i kierujcie się zawsze sercem swoim, albowiem inaczej nigdy, nigdy nie dopuszczę was do lasu wieczystego”.

Tyle jest słów wielkich zapisanych w dzienniku klasowym na dzień dzisiejszy. (14.V.1948 r.)

Galeria - Ze szkolnego archiwum

Dodano: 28 Wrzesień 2016 | Autor: T.Kabulski | Zdjęcia: Szkolne kroniki | Kategoria: Ogólne
Komentarzy: 0